Wyprawa w góry


      Tak jak pisałyśmy już wcześniej, czasami lubimy wyjeżdżać gdzieś dalej. Choć uwielbiamy spędzać czas u nas, w naszych okolicznych lasach zbierać grzyby czy patyki, biegać po łąkach czy bawić się przy domu z naszymi zwierzętami. Czasami jednak wyjeżdżamy i to nie tylko kilka miejscowości dalej, a naprawdę daleko! Tym razem wybrałyśmy się na wielką wyprawę w góry! Ale to była przygoda!
      Pakowanie na tą wyprawę zaczęłyśmy kilka dni wcześniej, nie ze względu na ilość rzeczy do zabrania, a dlatego, że po prostu uwielbiamy się pakować! Odwiedzając się wzajemnie pomagałyśmy sobie i ustalałyśmy co wziąć, a czego nie. Gdy już  nadszedł dzień wyjazdu byłyśmy gotowe. Podróżujemy zawsze jednym samochodem, więc wycieczka rozpoczyna się już w momencie gdy siedzimy w samochodzie. Wspólne rozmowy, śpiewy i wygłupy w aucie są naprawdę super. Uwielbiamy to! 





         Tym razem wybraliśmy się w Beskid Wyspowy. Tam miałyśmy spotkać się z tajemniczą ciocią „Anią”, której nie znałyśmy. Nim dojechałyśmy do Chatki cioci Ani, w Szczawnicy zatrzymałyśmy się na tajemniczo brzmiący dla nas „Redyk”. Jak się okazało to jeden dzień w roku, gdy pasterze przeprowadzają swoje owce przez całe miasteczko, po ulicach! Niemal wjechałyśmy w sam środek Redyku. Owce gnały przed siebie i było ich bardzo bardzo dużo. Chyba setki albo tysiące, a może miliony? Naprawdę ciężko to było określić. Później na łące mogłyśmy zobaczyć je z bliska, na spokojnie. Nie wiemy jak pasterze to robią, że utrzymują je wszystkie razem, jak one tak mądre słuchają ich i robią co powinny.


















           Po kolejnej godzinie jazdy dotarłyśmy do miejsca gdzie miałyśmy spać – do Chatki w górach. Tam mieszka tajemnicza ciocia Ania, która nas ugościła. Chatka okazała się pięknym miejscem!!! Wokół niej las, krzaki jagód, malin, a nawet grzyby tuż przy domu!!! Zerknęłyśmy do chatki w środku i zaraz przez taras pobiegłyśmy do lasu! Byłyśmy zachwycone! Dołączyły do nas na chwilę córki sąsiadki i wspólnie odkrywałyśmy zakamarki tego małego lasu tuż przy domku. Później zjadłyśmy obiadek, była zupka dyniowa choć troszkę za ostra na nasze podniebienia! :) Wcinałyśmy makaron. Ale też było pysznie. Później napiłyśmy się pysznej herbatki na werandzie. Pogoda nam dopisywała, było ciepło i słonecznie, więc wybrałyśmy się na długi spacer małym szlakiem górskim. Nie było stromo wiec spacer był przyjemny, a kolory wokół piękne. Po drodze dołączył do Nas psiak innych sąsiadów. Wabił się „Zołza” i biegał z nami radośnie machając ogonem. Później uciekłyśmy w górę by się schować i dotarłyśmy do pięknego miejsca z widokiem na zachód słońca. To było zachwycające! Wieczorem, zmęczone po spacerze położyłyśmy się razem na materacu, oglądnęłyśmy bajkę i poszłyśmy spać.









































            Rano zbudziło Nas piękne słońce. Zjadłyśmy wspólnie pyszne śniadanie i nadszedł czas powrotu. Poszłyśmy jeszcze pożegnać się z lasem, a tam Emilka potknęła się i ubiła sobie rękę. Bałyśmy się, że skończy się to gipsem, ale na szczęście obylo się bez tego.  Szkoda nam było opuszczać to wyjątkowe miejsce, ale mamy nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. 








Dziewczynki mają na sobie ubranka od Mukki Kids

2 komentarze:

Copyright © 2014 Dzieci Lasu , Blogger