Szarlotka



          Gotowanie jest wpisane w codzienny grafik każdego rodzica. Zaczynając od śniadania, poprzez obiad, kolację czy deser. Nieważne jak bardzo byśmy tego nie lubili, każdy rodzic pragnie zadbać o zdrowie swojego malucha. Dla jednych gotowanie jest po prostu nudne, dla innych fascynujące. Jedni uważają je za świetnie spędzony czas i odskocznię, inni za stratę cennego czasu – choćby tego z dzieckiem. Jednak jest na to sposób, można to połączyć i zaprosić malucha do wspólnego gotowania. Niekoniecznie codziennie, ale raz w tygodniu warto wpuścić swoją pociechę do kuchni i wspólnie się pobawić, spędzić razem czas a jednocześnie przygotować coś pysznego. Tak było i u Nas tym razem. Zabawę zaczęłyśmy od podstaw – poszłyśmy do sadu. Dziewczynki uzbierały samodzielnie jabłka, a później przygotowały z nich pyszny deser – szarlotkę! Możecie sobie tylko wyobrazić jak wybornie smakowała przygotowana własnoręcznie! :)

***

       Tego dnia od rana coś zapowiadało, że dziś będzie wyjątkowo - mimo, że pogoda była niepewna. Jesień nadeszła i popołudnia są naprawdę chłodne. Ale to nam ani trochę nie przeszkadza. Wskakujemy na rowery i pędzimy przed siebie. Krzyczymy, rozmawiamy, śmiejemy się przy tym w głos, zapewne słychać nas na całą wieś. I powiemy Wam, że spotykamy bardzo mało dzieci. Czasami zastanawiamy się dlaczego, gdzie Oni sie wszyscy podziali. Wiemy, że są bo widujemy je w szkole każdego dnia, a jednak na podwórkach się nie pojawiają. Może odrabiają zadania domowe? Albo pomagają rodzicom w sprzątaniu? Może opiekują się rodzeństwem? A może po prostu bawią się w domach? My lubimy spędzać czas na podwórku. W pogodni za kotami czy psami, bawiąc się w berka czy chowanego, zbierając owoce prosto z krzaka czy jeżdżąc na rowerach właśnie.






        Wracając do miło zapowiadającego się dnia wybrałyśmy się do sadu jabłkowego. Jest w nim dużo jabłonek, małych i dużych, a na każdej mnóstwo jabłek. Po ostatnich silnych wiatrach jabłonie były połamane co ułatwiło Nam zrywanie owoców. Chociaż było ich tyle na ziemi, że aż ciężko było chodzić, a zbieranie ich było łatwizną.  Wszystkie wyglądały smakowicie i pięknie, idealne, rumiane, duże jabłka. Miałyśmy ze sobą dość duży kosz, więc nie musiałyśmy się martwić, że zabraknie nam miejsca.    





          Zbierałyśmy, podjadałyśmy i wspinałyśmy się pod drzewach. To frajda nie tylko dla chłopców, nam dziewczynom też sprawia to ogromną radość, choć musimy przyznać że nie jest to łatwe. No i oczywiście nie da się ukryć, że trochę się bałyśmy tego wspinania, ale wiecie jak to jest, spróbować czegoś zupełnie nowego dodaje dreszczyku emocji i dzień od razu staje się jeszcze ciekawszy. Ale nie myślcie, że nasze dni na co dzień są mało ciekawe. Las daje tak wiele pomysłów i możliwości, że nie można się w nim nudzić! 


























           Gdy już nazbierałyśmy sporo jabłek, tak by wystarczyło do zjedzenia i upieczenia szarlotki, usiałyśmy na kocu by odpocząć i trochę podjeść. Każda z Nas wymyślała coś śmiesznego i mówiła to na głos, a reszta śmiała się w głos. Nikt nie zdołał powstrzymywać śmiechu. Po jabłkobraniu wróciłyśmy do domu Kami, Emi i Nastki, gdzie mogłyśmy się jeszcze trochę pobawić.








          Następnego dnia postanowiłyśmy spotkać się nie w lesie, ani na łące, tylko w kuchni. Ktoś przecież musiał upiec z nich coś pysznego i postanowiłyśmy, że to będziemy my. Na szczęście rodzice nie mieli nic przeciwko temu i mogliśmy liczyć na ich pomoc. Stwierdzili, że skoro to my uzbierałyśmy jabłka, to my możemy zrobić z nich to co chcemy. Oczywiście SZARLOTKĘ! Czy może być coś pyszniejszego jesienią niż szarlotka? Oj nie! Tego dnia odwiedziła Nas nasza koleżanka Kira, dlatego do pracy było więcej rąk, ale też więcej brzuchów do zadowolenia. Najpierw obrałyśmy jabłka i starłyśmy na specjalnej maszynie! Było szybciej i zabawniej! :) Obieranie jabłek nie jest takie proste i trzeba być przy tym bardzo ostrożnym. Emilka zraniła się przy tym w paluszka, ale była dzielna mimo, że leciała jej krew. Szybko zakleiłyśmy jej ranę plasterkiem w biedronki i już było w porządku :) Potem przyszedł czas na zabawę mąką! A na koniec szarlotka wskoczyła do piekarnika, a po godzinie mogłyśmy sie nią zajadać. Do szarlotki herbatka lub kakao w pięknych kubkach, które dostałyśmy od cioci Kasi z Make My Wonderland i jest idealnie. Przepis oczywiście zostawiamy i zachęcamy Was do przygotowania. Jest banalnie prosty a przepyszny! 
































Szarlotka sypana
Składniki:
1 szklanka mąki pszennej lub orkiszowej
1 szklanka kaszy manny zwykłej lub orkiszowej
1/2 szklanki  cukru trzcinowego 
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
170 g masła  (mocno schłodzonego)
1,5 kg jabłek, najlepiej słodkich i soczystych
cynamon

Przygotowanie:
Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Z mąki, kaszy, cukru i proszku robimy mieszankę. Na spód tortownicy lub blaszki wysypujemy 1/3 mieszanki mąki, a na niej układam 1/2 startych jabłek. Jabłka posypujemy cynamonem i 1/3 mieszanki. Na mieszankę ponownie układamy resztę jabłek i obsypujemy cynamonem. Posypujemy resztą mieszanki, a na wierzch równomiernie ścieramy masło lub kroimy cienko i układamy na wierzch.

Pieczemy 60 minut w temperaturze 180 stopni.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dzieci Lasu , Blogger