Więc chodź pomalujmy świat!


       Uwielbiamy, gdy nasze dziewczynki są kreatywne. Często są kreatywne aż za bardzo, a ich wyobraźnia przekracza wszelkie granice, za którymi nie nadążamy. Wtedy wolność i beztroska urastają do najwyższej rangi.
 
Tym razem dzięki wspaniałym kolorowankom MONUMI, które dostały w paczkach, mogłyśmy mieć większą kontrolę nad ich kreatywnością. Wystarczyły im farby, słoiki z wodą i pędzle. Dały się ponieść wyobraźni, dzięki pięknej grafice kolorowanek z wielką przyjemnością malowały, kolorowały, tworzyły. Pełne skupienia i wyciszenia, o które u nich na co dzień naprawdę ciężko.
O wyobraźnię warto dbać, warto ją pielęgnować i nie można jej stopować. Jeśli oczywiście nie wychodzi poza granice. Dlatego też my - rodzice jesteśmy tylko strażnikami, stoimy tuż obok gotowi wyciągnąć pomocą dłoń, gotowi wesprzeć, dopomóc, poklepać po ramieniu. Ale bycie strażnikiem, to też świadomość granic, to też czujność i szybka reakcja. Bo gdy dzieci kąpią wielkie pluszaki i wynoszą je z domu na taras i woda pływa wszędzie, to wiesz, że nie zdążyłaś. Takie sytuacje wzmagają czujność, dodają odwagi w byciu strażnikiem i pokazują jak ważna to rola.
Gdy przychodzą dni takie jak ten, kiedy wszystkie nasze dzieci siedzą w jednym miejscu, malują skupione, spokojne, ciche, to aż dusza śpiewa a ciało odpoczywa. Okiełznać pięć szalonych dziewczyn to wielka sztuka. Kolorowankom MONUMI to się udało, więc całym sercem polecamy Wam mamy szalonych, ale i spokojnych dzieci. Zachwyćcie się nimi tak jak i my! :)

   ***


         Są takie dni kiedy ma się ochotę usiąść i nie robić nic. Nic nie robienie też potrafi być całkiem fajne. Przychodzą wtedy do głowy różne pomysły, można snuć mnóstwo planów i ćwiczyć liczenie. Liczenie? No tak! Liczenie much na ścianie, liczenie kóz w nosie, liczenie ptaków na niebie, liczenie liści na drzewie, liczenie palców u stóp i dłoni. Po takim nic nie robieniu mamy tyle do zrobienia, że głowa mała! 
Gdy byłyśmy u Mai i Lenki w domu wydarzyła się rzecz niesłychana! Przyjechał pan kurier. Oczywiście nie bez problemu! Nie wiemy jak to się dzieje, ale Ci Panowie wciąż się gubią i nigdy nie mogą trafić tam gdzie należy. Czy Oni nie rozumieją, że koniec wsi, tam gdzie las się zaczyna, to naprawdę jej koniec? Muszą jechać i jechać i jechać i wtedy na pewno trafią do celu! Ale nie! Oni wciąż nie trafiają, to znaczy w końcu nas znajdują, ale z trudem im to przychodzi. 
       Tym razem też się udało! Pan kurier przyjechał i przywiózł paczki. Będąc u Mai i Lenki w domu byłyśmy pewne, że to coś dla Nich, ale nie! To były dwie paczki dla Nas wszystkich! Dla naszej całej piątki! Co to była za radość! Otworzyłyśmy paczki a tam piękne kolorowanki! Duże, piękne kolorowanki-ramki! :) Zachwycałyśmy się i wybierałyśmy, które będziemy kolorować. Podzieliłyśmy się po równo by było sprawiedliwie i ruszyłyśmy w poszukiwaniu farb i pędzli by móc od razu zająć się malowaniem!









         Malowanie w plenerze uznałyśmy za najlepszy pomysł, więc rozłożyłyśmy wszystko w sadzie. Nie musiałyśmy martwić się ubrudzeniem czegokolwiek, chyba że trawy, ale ta raczej nie miała nam tego za złe. Najbliższy deszcz na pewno ją oczyści ! Zaczęłyśmy od koloramek,  w środku których było miejsce na nasze własne obrazki. Mogłyśmy więc zająć się kolorowaniem tego co było wokół jak i namalować coś swojego! Maja i Emilka namalowały swoje ulubione pluszaki, podobnie jak i Lenka. Kamilka uwielbia księżniczki więc namalowała jedną, a sukienkę zrobiła jej z liści, które również przemalowała na kolorowo! :) Nastia namalowała zielone serduszko. Gotowe obrazy zawisły na największym drzewie w sadzie, ale na pewno niebawem będą zdobić nasze pokoje. 


































     Malowanie jest bardzo przyjemne, ale warto czasem zrobić sobie małą przerwę. My wykorzystałyśmy ją nie na odpoczynek, a na zabawę z małym szczeniaczkiem, który zamieszkał niedawno u sąsiadów! Uwielbiamy go, a on Nas! Jest taki słodki i malutki, biega za Nami i macha swoim ogonkiem, więc chyba jest bardzo zadowolony z naszych odwiedzin.
Po zabawie z Tofikiem (bo tak właśnie się wabi), wróciłyśmy do kolorowania. Tym razem były to bardzo duże kolorowanki. Niektóre bardzo szczegółowe i wymagające ogromnej koncentracji, ale jednocześnie bardzo piękne! Malując mieszałyśmy kolory by uzyskać takie, które były nam koniecznie potrzebne, a których nie było w zestawie farb! Uzyskałyśmy kolor brązowy, kremowy i kolorowy – mieszając wszystkie farby razem! Byłyśmy oczywiście całe brudne, pofarbowane, ale zupełnie się tym nie przejmowałyśmy. Mamusie przygotowały Nam balie z wodą, mydło i ręcznik. Powiedziały, że tak dobrze Nas znają i wiedzą, że bez tego się nie obejdzie. I oczywiście miały rację! :)





















2 komentarze:

  1. Wspaniały pomysł na super przygodę i ekstra zabawę :)
    Zdjęcia rewelacyjne <3
    Brawo <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za takie miłe słowa ! Miło to słyszeć. Pozdrawiamy i zapraszamy częściej :)

      Usuń

Copyright © 2014 Dzieci Lasu , Blogger