Korale z jarzębiny

Korale z jarzębiny




    Jako mamy i kobiety jednocześnie z całego serca staramy się ogarniać i rozumieć potrzeby naszych pięciu małych kobietek. Nie jest to jednak takie proste. Każda z nich jest inna, każda wyjątkowa i mają własne potrzeby, a czasami widzimisię. Staramy się je rozumieć, traktować na równi, wchodzić z nimi z relacje przyjacielskie. Tworzymy dla nich to miejsce tutaj i czasami patrzymy na siebie jak na wariatki. Szalone, jak i One. To chyba właśnie dlatego potrafimy to robić, być z nimi i nie zwariować (choć czasami wydaje nam się, że jest z nami gorzej niż źle). Jednak mimo wszelkich przyziemnych niezgodności, staramy się być dla nich, uczyć ich i pokazywać świat. Pomóc im doświadczać natury, pokazywać im jak tutaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki, tak blisko Nas. Jak pięknie możemy z tego korzystać, tak jak my kiedyś to robiliśmy. Mamy nadzieję, że da to piękne owoce i w ich sercach pozostanie  na długo.

Piknik

Piknik

        Doskonale wiecie, że do założenia bloga zainspirowały Nas nasze córki, ich codzienność i relacja jaka się między nimi zrodziła. Teraz one inspirują się blogiem i myślą o nim, o sobie jako dzieciach lasu, wymyślają coraz więcej przygód, nowych historii. W ich głowach jak dotąd było tysiąc pomysłów jak spędzać wspólnie czas, teraz jest ich tysiąc razy więcej. To one – nasze córki – wciągają  nas w ich świat, w pełni świadomie i z przyjemnością pozwalają nam w niego wejść, tworzyć wspólnie historie, przeżywać razem nie lada przygody. Możemy się od nich uczyć  jak cieszyć się z drobnostek, jak beztrosko doświadczać świata, jak czerpać przyjemność z życia, jak budować przyjaźń, bliskie relacje, zaufanie. To dzięki nim my zyskujemy siebie, swoje wzajemne zaufanie, przyjaźń, bezinteresowność, otwartość. To one zbliżyły nas i stworzyły sobie i nam drugi dom, miejsce i ludzi do których chcesz pójść, z którymi chcesz rozmawiać i milczeć, z którymi chcesz dzielić codzienność. I nagle orientujesz się, jaką moc mają dzieci, jak niesamowite jest je mieć, o ile ciekawsze jest życie dzięki nim, jak wartościowe i dobre.


***

          Jak wiecie wakacje się skończyły i przyszedł czas na szkołę. A jak szkoła to i obowiązki, i czasu na zabawę mniej i na wspólne spotkania, a tym samym mniej radości w życiu. Bo czym tu się cieszyć jak nie możemy być wszystkie razem. We trzy – Emi, Maja i Lenka – chodzimy do jednej szkoły. Możemy się spotykać na przerwach, choć z Lenką to tylko gdy mamy szczęście spotkać ją na korytarzu. Ona chodzi do zerówki, a tam Pani woźna nie wpuszcza dużych dzieci. Oczywiście mowa o nas – Mai i Emi. Jesteśmy już prawie dorosłe, samodzielne i możemy w szkole robić co tylko chcemy, oczywiście na przerwach jedynie. Nastka i Kami chodzą do przedszkola w innej miejscowości i z nimi nie widujemy się w ogóle w tym czasie.





           Wrzesień jest piękny i pogoda nas rozpieszcza. Czuć jakby nadal było lato. Cieszymy się tym ogromnie i każdą możliwą chwilę wykorzystujemy na wspólne spotkania. Pewnego dnia postanowiłyśmy zorganizować piknik. Ah ile było pakowania i szykowania. O niczym nie mogłyśmy zapomnieć. Wybrałyśmy się dość spory kawałek od domu, tuż przy jeziorze, więc musiałyśmy wziąć wszystko co będzie nam potrzebne. Do kosza piknikowego spakowałyśmy winogrona i maliny, które zerwałyśmy u Mai i Lenki w ogrodzie. Jabłka z drzewa od sąsiadki. Bułki, serki i noże by zrobić sobie kanapki. Ciepłą herbatę w termos i słonecznik do podgryzania. Oczywiście nie zapomniałyśmy o kocu i naszej ulubionej książce. Gdy już się organizuje piknik lepiej mieć wszystkiego więcej niż za mało i nie można o niczym zapomnieć, by przypadkiem piknik nie okazał się fiaskiem. 











     Spakować wszystko to jedno, a wypakować już na miejscu to kolejne wyzwanie. Chciałyśmy by wszystko było idealnie. W trakcie pikniku wszystko musi być pod ręką, by nie tracić czasu na poszukiwania, a spędzić go na poważnych kobiecych rozmowach. Gdy już nagadałyśmy się i najadłyśmy, pobiegłyśmy nad jezioro pomoczyć stopy, nakarmić kaczki i trochę się pobawić. Był tam nawet mały pomost, który bardzo się ruszał i trochę bałyśmy się na niego wchodzić, ale w piątkę wszystko jest możliwe, więc nam się udało! Były tam też łódki, a jedna stała tuż przy brzegu więc weszłyśmy do niej i bawiłyśmy się, że płyniemy w rejs! Gdy nagle naszły na niebo wielkie chmury, zrobiło się ciemno i zerwał się wielki wiatr i czym prędzej musiałyśmy uciekać!







































Więc chodź pomalujmy świat!

Więc chodź pomalujmy świat!


       Uwielbiamy, gdy nasze dziewczynki są kreatywne. Często są kreatywne aż za bardzo, a ich wyobraźnia przekracza wszelkie granice, za którymi nie nadążamy. Wtedy wolność i beztroska urastają do najwyższej rangi.
Copyright © 2014 Dzieci Lasu , Blogger