Indianie


         Dzieciaki mają ogromną wyobraźnię. Każdego dnia zachwycam się nią podsłuchując dziewczynki podczas zabawy. Szczególnie wtedy gdy spotykają się wszystkie pięć razem. Jak to Maja kiedyś stwierdziła
„Gdy są wszystkie razem, jest więcej pomysłów na zabawę!”.
My dorośli często korzystamy z sytuacji kiedy się same bawią, możemy wtedy dopełnić własnych obowiązków. Same często tak robimy – korzystamy z ich pełnego zaangażowania we wspólną zabawę. 
Czasami jednak warto zaangażować się w zabawę z nimi. Trochę ich wesprzeć, pomóc, być na wyciągnięcie ręki w razie potrzeby, być strażnikiem zabawy. Nie robić za nich, ale z nimi. Taki czas jest im bardzo potrzebny. By działać razem, by wiedziały, że mogą na nas liczyć, by po prostu spędzić razem czas. A największą nagrodą będzie radość w ich oczach, pełne przejęcia rozmowy i piękny, szczery uśmiech na ich twarzach.
***

          Tym razem czekała Nas fantastyczna przygoda. Musiałyśmy się do niej dobrze przygotować i wszystko zaplanować. Postanowiłyśmy pobawić się w Indian! Oh jakże nie mogłyśmy się tego doczekać! Wyobrażacie sobie te przygody, które nas czekały? Nie? Już opowiadamy!

          
        Było to ciepłego, choć bardzo pochmurnego dnia. Umówiłyśmy się, na świetną zabawę, a pogoda nie zapowiadała się zbyt ciekawie co nas zasmucało. Mimo to spotkałyśmy się tym razem u Mai i Lenki. Mieszkamy dość blisko siebie, choć by do siebie dotrzeć musimy przejść przez niewielki las. Jest w nim niezbyt groźnie, a jesienią obradza w mnóstwo grzybów, więc śmiało możemy powiedzieć, że jest on bardzo przyjazny. Swoją drogą już nie możemy się doczekać naszych wypraw na grzyby, ale przyjdzie jeszcze na nie czas. 
              U dziewczynek na podwórku zorganizowałyśmy wielkie przygotowania. Ubrałyśmy się podobnie, tak jak prawdziwi Indianie. Oni zawsze mają takie same ciuchy tworząc jedno plemię. Potem z piór i cienkiej gumki zrobiłyśmy sobie pióropusze. Dodatkowo ozdobiłyśmy je kolorowymi koralikami! Znalazłyśmy duże kije i wyruszyłyśmy po przygodę! :)  








            Gdy dotarłyśmy do dobrze znanego Nam lasu rozpoczęłyśmy wielką budowę. Z gałęzi znalezionych w lesie układałyśmy szałas, w którym miałyśmy zamieszkać. Nie było to łatwe. Gałęzie były ciężkie i czasami kłujące, ale dzięki temu, że jest nas aż pięć – dałyśmy radę. W środku wyścieliłyśmy duży koc i siedząc tam tworzyłyśmy ozdoby do naszego szałasu.









































            Dość szybko znudziłyśmy się samym siedzeniem i postanowiłyśmy urządzić polowanie! Często widujemy zające, więc miałyśmy nadzieję, że jakiś się zjawi! :) Oczywiście tak naprawdę nie atakowałybyśmy go, ale mogłyśmy sobie wyobrazić że to dzik lub jakieś inne groźne zwierzę. Zrobiłyśmy łuki dla każdej z nas i ćwiczyłyśmy strzelanie. Wcale nie było to takie łatwe, ale nawet nam to wychodziło. Świetna to była zabawa!















             Wracając  z lasu tańczyłyśmy i wygłupiałyśmy się. Tuż nad nami leciał samolot więc krzyczałyśmy do niego indiańskimi odgłosami. Ciekawe czy Nas usłyszał lub chociaż zauważył. Gdy wróciłyśmy na podwórko przed domem Mai i Lenki – rozpaliłyśmy ognisko i tańczyłyśmy wokół niego indiańskie tańce. To był ekscytujący dzień!






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dzieci Lasu , Blogger